Drobne perwersje Małgosi Beli

Cenimy Małgosię Belę za całokształt. Za imponującą karierę w modelingu bardzo konsekwentnie ukierunkowaną na projektantów, będących dlań autorytetem i inspiracją oraz żadnego rozmieniania na drobne. Za zaskakująco udane próby gry w filmach, znów – o  bardzo starannie wyselekcjonowanych scenariuszach.  Za nietuzinkową i nieoczywistą urodę, uroczą wadę wymowy i za to, że nie majstruje przy ciele, stawiając na naturalność. Za interesujące (choć rzadkie) wypowiedzi. Za to, że, co nie tak częste w świecie modelingu, może pochwalić się dyplomem renomowanej polskiej uczelni – Małgorzata jest z wykształcenia anglistką.
Z tych wszystkich powodów darzymy Małgosię zaufaniem i wiemy, że jej wybory zarówno te biznesowe, jak i artystyczne, nie mogą być złe. Jednocześnie sesje, w których pojawiła się ostatnio – jedna miała miejsce we wrześniu tego roku, druga przed chwilą – poróżniły nas nieco i sami nie wiemy co o nich myśleć.

Pierwsza z nich, sesja dla „Lui Magazine” ma w sobie ogromny ładunek erotyzmu i lekką nutę perwersji, druga zaś – dla „Interview” – jest skrajnie perwersyjna, psychodeliczna i mroczna. Naga Bela występuje w osobliwych plenerach: pomiędzy rzeźniczymi hakami, jako świadek wypadku samochodowego, na peronie metra z  martwym (?) mężczyzną, leżącym na ziemi, z małpką przy piersi, czy w męskiej toalecie (próbując wysiusiać się do pisuaru).

Dziś kilka migawek z obydwu sesji. Co o nich sądzicie?…

Lui Magazine:


Interview:

Leave a Comment