Milena recenzuje!

Jeżeli chodzi o produkty Axami, mam szczęście i śmiało mogę stwierdzić, że również słabość do kolekcji I Dare You – w mojej szafie goszczą już bowiem trzy kompleciki z tej serii: koszulka ACE-HIGH, erotyczny zestaw Slow Play oraz … Flirty Spade:

Nieziemsko seksowne i zalotne body, które niejednemu mężczyźnie zawróci w głowie, a niejedną kobietę uczyni władczynią męskiego serca i… miłosnej alkowy. I nie ma w tym stwierdzeniu ani krzty przesady! Z przyjemnością przybliżę Wam ten model i udowodnię, że kobieta ubrana w to body jest jak propozycja nie do odrzucenia – nie sposób się jej oprzeć.

Flirty Spade – co to tak naprawdę znaczy? Już z samą nazwą miałam pewien problem, a dokładniej z drugą jej częścią. Bo właściwie… „flirty” rozumie się mimowolnie, intuicyjnie, ale jak przetłumaczyć słowo „spade”? W języku angielskim ma ono kilka znaczeń, ale jednym z nich jest to karciane, oznaczające po prostu kolor pik. Sugerując się pudełkiem, w które zapakowane było otrzymane przeze mnie body, nie mam wątpliwości, że chodzi właśnie o ten sens – na jego wierzchu umieszczone zostało bowiem zdjęcie modelki na tle karty pik.

Dodatkowo, wyrażenie „the queen of spades” oznacza królową pik. Patrząc na charakter sesji, jaka towarzyszyła całej kolekcji I Dare You, nie miałam wątpliwości, że odkryłam zawarty już w samej tylko nazwie sens i charakter tego kompletu. Po założeniu body stałam się więc… zalotną Królową Pik.

Zanim przejdę do konkretnego opisu i oceny body, chciałabym napisać kilka słów o wspomnianej sesji. Pomysł wykorzystania karcianych figur i kolorów jako tła dla modelki był bardzo ciekawy. Moim zdaniem nadał on wszystkim tym propozycjom swoistego hazardowego smaczku. Cóż, z bielizną Axami jest jak z hazardem – nie sposób się od niej uwolnić i co najistotniejsze, jest to przypadłość chroniczna i stale postępująca, bez możliwości jej wyleczenia. Ale czy któraś z Nas chciałaby leczyć się z takiego uzależnienia…?

Body Flirty Spade po wyjęciu z pudełka wprawiło mnie w niemałe zdumienie. O ile po obejrzeniu opakowania ucieszyłam się z tego modelu, o tyle po odwinięciu go z firmowego papieru i wyjęciu ze środka, miałam twardy orzech do zgryzienia. Pojawiło się pytanie, które do tej pory towarzyszyło zwykle zakładaniu bodystockings – w jaki sposób mam to na siebie włożyć?? Jednak po kilku minutach zmierzyłam się z modelem i… odniosłam zupełnie bezproblemowy sukces. Pierwsza styczność z body sprawia, że ma się wrażenie obfitości wiązań, zdobień i wycięć wszelakich, ale po spokojnej analizie, z tej „góry ozdób i udziwnień” wyłania się całkiem interesujący widok.

Wyrafinowany krój tego modelu jest tak naprawdę trudny do opisania. Na body składa się niejako dwa elementy połączone ozdobną falbanką. Górną część stanowi swego rodzaju tiulowy, przezroczysty biustonosz (a w zasadzie po prostu dwie miseczki), który posiada wiązanie na karku oraz plecach. I tu, po raz kolejny, możliwość regulacji jest naprawdę spora. Sznureczki są elastyczne i nie rozwiązują się w trakcie użytkowania, więc nie musimy się martwić o „stabilność” całego stroju. Z kolei dolna część to stringi, ozdobione szeroką, uwodzicielską falbanką, która układa się w kuszącą, przezroczystą mini – spódniczkę. Jest to zdecydowanie moja ulubiona część tego kompletu. Pięknie podkreśla pupę i wbrew pozorom, nie poszerza bioder. 

Od szyi aż do majteczek biegnie wzdłuż naszego ciała wspomniana już falbanka, która pięknie ozdabia i eksponuje piersi. Po ciaśniejszym zawiązaniu sznureczków z tyłu, biust będzie bardziej odkryty, a oryginalny dekolt dodatkowo zaakcentuje jego piękno. Małe, subtelne wiązanie poniżej linii piersi jest bardzo praktyczne – gumeczka, przyozdobiona aksamitną kokardką sprawia, że głęboki dekolt nie będzie nam się „rozjeżdżał” na boki i pozostanie na swoim miejscu. Asymetryczny krój podkreśla dodatkowo talię oraz linię bioder.

Swoistą wisienką na torcie jest w tym komplecie biżuteryjna ozdoba na wysokości brzucha – łezka wysadzana cyrkoniami, a pod nią mały diamencik z łańcuszkiem. Bo kimże byłaby kobieta bez swoich najlepszych przyjaciół, diamentów? Jednym słowem – w pełni królewska oprawa.

Ozdoba nie jest nachalna, raczej szykowna i subtelna. Nie jest też tandetna. Idealnie podkreśla wyjątkowość kreacji, jej magnetyczne piękno oraz królewski wyraz. Dodatkowo, bez wątpienia przyciągnie męskie spojrzenie w te okolice i sprawi, że nie sposób będzie oderwać od kobiety ubranej w to body zarówno wzroku, jak i rąk.

Flirty Spade dostępne jest w następujących rozmiarach: S; M; L; XL. Standardowo, rozmiar mojego body to XL (42), idealne dla Pań o wymiarach:

biust: 97-107 cm;

biodra: 103-108 cm;

wzrost: 172-176 cm.

Z racji tego, że jest ono dość elastyczne, mogłoby wejść na jeszcze większe Panie. Ale nie chodzi o to, żeby wcisnąć się w mniejszy rozmiar, tylko o to, żeby wyglądać ładnie, seksownie i ponętnie. Mam więc dobrą wiadomość dla XXL-ek – opisywane przeze mnie body dostępne jest także pod nazwą TASSE w linii SexyPlus Line, w kolekcji Cafe Passion.  Rozmiary to: XXL, XXXL, XXXXL.

Flirty Spade może wydawać się w pewien sposób ekstrawaganckie. Musicie przyznać, że krój jest unikalny i odważny. Ale! To nie jest propozycja dla skromnych i wstydliwych pań. Kobieta, która zdecyduje się nałożyć to body powinna być śmiała i w pełni świadoma swojej kobiecości oraz ciała. Powinna być skłonna do ryzyka i otwarta na nowe wyzwania,  doświadczenia.

Artur Schopenhauer pisał, że to przeznaczenie rozdaje karty, a my tylko gramy. Ja proponuję Wam coś zupełnie innego. Proponuję, żebyście założyły body Flirty Spade i stały się tymi, które będą rozdawać karty w Waszej sypialni. Więc… może partyjka rozbieranego pokera?

Milena

Leave a Comment