Moja inspiracja z Marilyn…

Oszołomiona ostatnią amerykańską produkcją ‚Mój weekend z Marilyn’, z fascynacją patrzę na sylwetkę tytułowej bohaterki jako ikony seksapilu – Marilyn Monroe. Bardzo uderza mnie różnica między obowiązującymi obecnie trendami i tym, co niegdyś uważane było za kwintesencję kobiecości. Pełne kształty pań lat 50-tych i 60-tych poprzedniego stulecia, zostały wyparte przez korpusy bezkształtnych chudzielców, na których z trudnością prezentować można wyszukane stroje.

Lubię spoglądać na stare fotografie, bądź te stylizowane na owe, które przedstawiają krągłe kobiety w cudownych zestawach bielizny. Koronkowe staniki, pasy do pończoch z wysokim stanem, formujące opływową linię bioder ich właścicielek, a w końcu same nylonowe pończochy, stanowią dla mnie najbardziej seksowny w możliwych zestawów. Chętnie zatem przeglądam oferty firm bieliźniarskich, które choć w niewielkim stopniu potrafią zaprezentować tego typu komplety. Myślę, że w takich zestawach każda z Pań jest w stanie ostro zawrócić swojemu mężczyźnie w głowie. Spoglądając na cytat blond seksbomby – ‚Lubię nosić szałowe stroje, albo w ogóle nic’, mam wrażenie, że mamy ze sobą dużo wspólnego.

fot: Axami, Ageng Provocateur, LeSenza, MarieJo L’Aventure, weheartit.com

Leave a Comment