KNITTED LINGERIE

Nie straszny mi listopad!

Listopad to miesiąc będący synonimem najgorszej pory roku, czego wyrazem jest choćby popularnie funkcjonujący w naszym języku zwrot „listopadowa aura”, używany w okolicznościach niekoniecznie pozytywnych. Trudno się temu dziwić – z reguły listopad bywa zimny, niekiedy jeszcze mokry, dzień robi się coraz krótszy, właściwie nie owijajmy w bawełnę – począwszy od listopada przez większą część doby żyjemy w ciemności. I tak przez najbliższe trzy-cztery miesiące.

Ale przecież jest to także czas poprzedzający okres przygotowań do świąt, zapowiedź niedalekiej zimy, która często bywa nie mniej piękna niż lato. Bo jakby się tak uprzeć na zgłębianie problemu – za co my tak naprawdę nie lubimy okresu późnej jesieni i zimy? Na pewno za fakt, że jest nam zimno. A gdyby tak spowić ciało dzianiną? Od stóp do głów i od podszewki? Co sądzicie o dzierganej, włóczkowej bieliźnie? Według mnie jest ujmująca. Nie jest może tym, w czym widziałabym siebie przygotowującą się do słodkiego tete-a-tete z ukochanym, ale na pewno ciężko jej odmówić wdzięku i dziewczęcego uroku. I na pewno stanowi swoistą odpowiedź na listopadowe chłody.

 

fot. agent provocateur, lilybeth.wordpress, benetton, one piece wonder, strumpet and pink, silk closet

Leave a Comment