Nowe objawienie modelingu

O Oli Rudnickiej zaczęło być głośno dopiero niedawno, tymczasem jej nazwisko już od pewnego czasu znaczy w świecie modelingu bardzo wiele. W branży mówią, że będzie drugą Anją Rubik. My jesteśmy zdania, że wyrobi własną, niezależną markę.

Ola ma niespełna dwadzieścia lat, zdaną maturę i pasję – zbiera na licencję pilota. Studiuje na Sorbonie (!), czym skutecznie obala powszechne przekonanie, że atuty modelki kończą się na jej przymiotach zewnętrznych. A na dodatek ma opinię osoby przesympatycznej i skromnej, tak więc bez obaw – błyskawiczny sukces nie poprzestawiał jej w głowie.

Dziewczyna jest aktualnie podopieczną agencji Model Plus. Już we wrześniu ubiegłego roku prezentowała kolekcje na nadchodzący sezon wiosna-lato 2014 u takich projektantów jak Miu Miu, Prada, Celine czy Louis Vuitton. Jednak prawdziwy rozgłos młodziutka Polka zyskała za sprawą pewnej publikacji. Otóż pod koniec ubiegłego roku Franca Sozzani, redaktor naczelna włoskiego wydania Vogue umieściła nazwisko Oli na liście najbardziej obiecujących modelek w branży.
Od tego czasu ta nietuzinkowa piękność wystąpiła na ponad 50 pokazach wielkich wizjonerów mody (każde z tych nazwisk robi ogromne wrażenie, więc wymienimy tylko kilka z nich: Chanel, Vera Wang, Burberry, Lanvin, Hugo Boss i wielu innych, równie znamienitych). Oprócz tego ma na swym koncie dwa edytoriale w biblii mody – Vogue (japońskim i holenderskim).

Ola mierzy niespełna metr osiemdziesiąt i ma proporcje, o których mówi się, że są idealne (79/59/87), ale nie to sprawia, że jest wyjątkowa. Jej delikatna, eteryczna (i nieco elfia :)) uroda niesamowicie porusza, niezależnie od stylizacji w jakiej występuje. Jest również modelką-kameleonem, modelką o tysiącu twarzy, co można łatwo dostrzec przeglądając jej rozmaite wcielenia. Jesteśmy pod ogromnym wrażeniem tej młodej utalentowanej dziewczyny i trzymamy kciuki za rozwój wypadków. Wierzymy, że to nazwisko będzie często na ustach wpływowych ludzi mody.

Leave a Comment