Pokaż mi swoją bieliznę, a powiem Ci kim jesteś…

Z pewnością wiele z Was oglądało doskonały serial Gotowe na wszystko (Desperated housewives). Jego główne bohaterki – Lynette, Bree, Susan i Gabrielle pierwotnie różniły się od siebie wszystkim.

Lynette – przykładna żona i matka nie była co prawda ograniczoną intelektualnie gospodynią domową, miała swoje życie zawodowe i ambicje, jednak od zawsze priorytetem była dlań liczna rodzina. Jej najczęstszym outfitem były wysłużone dżinsy i prostu T-shirt, nierzadko zaplamiony marchewkową papką.

Bree to ucieleśnienie chłodnej, klasycznej elegantki – sznurek pereł i lampka schłodzonego Sauvignon Blanc w smukłej, białej dłoni oraz doskonale ułożone, rude, lśniące włosy. Bree jest perfekcjonistką w każdym calu – jeśli robi interesy, robi je skutecznie, jeśli sporządza wykwintną kolację, goście wyjdą z jej domu oszołomieniu kulinarnym kunsztem.

Susan to sympatyczna wariatka. Nieraz wyznaje, że jej własna córka jest dojrzalsza niż ona sama. Gafy, wpadki i WYpadki to specjalność Susan. Jest nieco infantylna, ogromnie naiwna i… bardzo urocza.

Gdyby jednak zapytać mężczyzn, która z Desperatek jest najseksowniejsza, z pewnością spora większość z nich wskazałaby na Gabrielle. Gabi to była modelka, osoba uwielbiająca materialny aspekt życia. Kocha otaczać się ładnymi rzeczami, uwielbia rundki po sklepach, jest pyskata, bezczelna i dość wyrachowana, choć wystarczy drobna próba, by okazała się wierną przyjaciółką i dobrym człowiekiem. Gabi nie da sobie w kaszę dmuchać i doskonale zna swoją wartość. Emanuje seksem w gorętszym niż Bree wydaniu.

Jak myślicie, jak wygląda bielizna Desperatek?

I którą z nich jesteś, droga, Czytelniczko?

Lynette – praktyczny aspekt wypiera inne. Nie oznacza to, że biustonosze i figi sztandarowej żony i matki serialu, są nieładne. Jednak z pewnością nie ociekają zdobieniami. To prosta, estetyczna bielizna, stawiająca na wygodę kobiety wiecznie mającej ręce pełne roboty.

 Bree – chłodna zmysłowość. Klasyczne wzory i kolory. Elegancja i doskonałe wykonanie. Jestem pewna, że Bree kocha pończochy ze szwem z tyłu łydki i satynowe wykończenia. Jej ulubione barwy to ecru, ciemna zieleń, brązy, róż i czerń, czyli te, które doskonale korespondują z jej alabastrową cerą i ognistym odcieniem rudego. Nie sądzę, by Bree nosiła stringi, myślę, że jej bieliźniarkę zapełniają koronkowe szorty i klasyczne figi.
Susan – jej bielizna to dziewczęce komplety w groszki, krateczkę czy wisienkowy rzucik. Nie oznacza to, że Susan stroni od koronki, wręcz przeciwnie. Jej styl to połączenie kobiecego seksapilu z powabem nastolatki. Kobiety mogą uznać to za infantylizm, ale jestem pewna, że mężczyźni są zachwyceni taką mieszanką.
Gabi – ogień w sypialni. Jej latynoskie korzenie dają znać o sobie na każdym kroku, również przy doborze bielizny. Ma być ona ultraseksowna, zmysłowa, dająca świadectwo namiętności właścicielki. Gabrielle, w przeciwieństwie do Bree, to bieliźniana bezpośredniość, zawarta w stanikach typu push-up, stringach i samonośnych pończochach. Ulubione kolory Gabi to nasycona czerwień, zdecydowany amarant, mocny fiolet i oczywiście czerń. Nie zdziwiłabym się widząc ją w panterkowym komplecie.

fot. bonprix, brubeck, calvin klein, gaia, axami, masquerade, new yorker, h&m, triumph, victoria secret, esensa, intimissimi, triumph, key, lula, groszki

Leave a Comment